Wstęp i biografia

WSTĘP
Elisabeth (Elżbieta, Elisa) Jerichau Baumann, „Lisinka”, urodziła się w Polsce, malarstwo studiowała w Niemczech, a swą drugą ojczyznę znalazła w Danii. Ale nie tylko z tymi miejscami związane było jej życie. Artystka bowiem dużo podróżowała po Europie, Egipcie i Azji Mniejszej i w każdej takiej podróży powstawały nowe obrazy.
Prócz talentu plastycznego miała także talent do języków obcych – mówiła siedmioma językami, a przy tym umiała przystosować się do najróżniejszych warunków: było jej równie dobrze na polerowanych parkietach, jak na glinianych podłogach, w przedziale pociągu i na pokładzie statku, w towarzystwie monarchów i wieśniaków.
Oprócz tego, że była wielką artystką, wspierała też swego utalentowanego, ale psychicznie chorego męża, rzeźbiarza J.A. Jerichaua, któremu urodziła dziewięcioro dzieci.
Walczyła o prawa kobiet, była też dziennikarką i pisarką.
Będąc uwielbianą w Europie, nie zawsze była jako „obca” kochana w swojej drugiej ojczyźnie. W Danii stała się ponownie popularna dzięki audycji radiowej wybitnych duńskich aktorów Fritza Helmutha i Gitty Noerby, książkom Birgit Pouplier „Lisinka” (tłumaczona i wydana też w Polsce) i „Kunst, kamp og kærlighed” („Sztuka, walka i miłość”), książce Maxa Bendixena „Verdensdame” („Światowa dama”) i wielu duńskim wystawom i katalogom. Nie wydano jednak dotychczas zbioru jej prac – w Polsce jest Elisabeth Jerichau Baumann nadal mało znana. Dlatego dla mnie – Polaka, który również znalazł swą drugą ojczyznę w Danii – zaszczytem jest możliwość przedstawienia prac tej artystki w przeddzień dwusetnej rocznicy jej urodzin. Obrazy Elisabeth Jerichau Baumann znalazłem w Internecie, na aukcjach Bruuna Rasmussena i Lauritza w Kopenhadze, w duńskich i zagranicznych muzeach, a także w zamkach, pałacach i prywatnych domach, do których udało mi się trafić. Dzięki temu znalazłem wiele jej prac, które były nieznane lub były uważane za utracone.

BIOGRAFIA
Anna Maria Elisabeth Baumann (1819–1881) urodziła się w Warszawie, na Żoliborzu, w zamożnej rodzinie protestanckiej. Jej ojciec, Philip Adolf Baumann, był fabrykantem i prezesem rady parafialnej. Rodzina jego pochodziła z niemieckich gór Harz, gdzie do dziś można zwiedzać podziemną jaskinię nazywaną „Baumannshöhle” (1). Matka, Johanne Frederikke Reyer, pochodziła z Gdańska. Elisabeth uważała się za Polkę i w domu pieszczotliwie wołano na nią „Lisinka”. Podczas studiów w Düsseldorfie nazywano ją „małą Polką”.
Powstanie listopadowe 1830/31 roku przeciw rosyjskim zaborcom wywarło wielkie wrażenie na jedenastoletniej Elisabeth. Musiała opuścić Warszawę i w drodze do Gdańska widziała kraj pełen uchodźców. To wstrząsające doświadczenie zinterpretowała artystycznie w 1844 roku w dwóch obrazach namalowanych w akademii w Düsseldorfie: „Polska chłopska rodzina na ruinach spalonego domu” i „Polka uciekająca z dziećmi ze zniszczonego domu”.
Elisabeth od dzieciństwa była artystycznie utalentowana i rodzice widzieli w niej spadkobierczynię Angeliki Kaufmann, jedynej do tego czasu malarki, której udało się odnieść światowy sukces. Elisabeth jako dziewiętnastolatka próbowała dostać się do berlińskiej szkoły malarskiej, ale została odrzucona ze słowami: „Nie masz zupełnie talentu”. Nie było wtedy łatwo kobietom studiować. W Kopenhadze odmawiano kobietom zapisu do Akademii Sztuk Pięknych, ponieważ „mogłyby tam spotkać nagich modeli męskich” (2). Elisabeth nie poddała się i w roku 1838 została przyjęta do Akademii Sztuk Pięknych w Düsseldorfie. Studia ukończyła w 1844 roku. Zwróciła tam „szybko na siebie uwagę i z powodu swej urody i niezmiernego talentu” (3). Dyrektor akademii w Düsseldorfie i Monachium, wielki niemiecki malarz Peter von Cornelius, oglądając jej obrazy o polskiej tematyce, powiedział ciepło: „W całej düsseldorfskiej szkole jest tylko jeden chłop, i jest nim Elisabeth Baumann” (3, 4). Później, w Danii, nazywano ją często „düsseldorfczykiem” (5, 6). Określenie to nie zawsze było komplementem.
Dzięki sprzedaży obrazów z polskimi motywami, jednego z nich angielskiemu markizowi Henry’emu Petty’emu Landsdowne’owi, Elisabeth mogła odbyć podróż do Rzymu. Miasto było stolicą artystyczną Europy, także dla skandynawskich twórców. Tutaj poznała duńskiego rzeźbiarza Jensa Adolfa Jerichaua, utalentowanego ucznia Bertela Thorvaldsena (mistrz znany już w Polsce jako twórca warszawskich pomników księcia Józefa Poniatowskiego na koniu i Mikołaja Kopernika). Elisabeth i Jens Adolf pobrali się na rzymskim Kapitolu w 1846 roku. Mąż krótko po tym został mianowany profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Kopenhadze i w 1849 roku Elisabeth Jerichau Baumann przybyła do swej nowej ojczyzny, Danii.
Elisabeth Jerichau Baumann, polsko-niemieckiej imigrantki, nie przyjęto z otwartymi rękoma. Z powodu wojny z Niemcami panowały w Danii nacjonalistyczne nastroje. Dla cudzoziemca wręcz niewykonalnym przedsięwzięciem było zdobycie uznania. Wyjątkowe zdolności socjalne, językowe i artystyczne Elisabeth Jerichau Baumann sprawiły jednak, że wkrótce zyskała sympatię duńskich monarchów, arystokracji, wysokich urzędników państwowych i środowiska artystycznego. Zaprzyjaźniła się na całe życie z księżniczką Louisą, przyszłą królową Danii, i portretowała ją i jej rodzinę. W ślady Louisy poszły koronowane głowy w Europie i w krajach Orientu. W duńskim kręgu przyjaciół byli hrabiowie Treschow, Raben i Lerche. Córka Elisabeth Jerichau Baumann, Sophie, wyszła za mąż za łowczego królewskiego Emila von Holstein-Rathlaua, jednego z najbogatszych arystokratów w Danii. Mnożyły się zamówienia na portrety od wysokich urzędników państwowych, jak np. ministra Orly’ego Lehmanna, kartografa i królewskiego architekta Jørgena Hansa Kocha i botanika Nathaniela Walicha. Bliska przyjaźń ze światowej sławy bajkopisarzem Hansem Christianem Andersenem sprawiła, że to on został ojcem chrzestnym córki Agnieszki. Hans Christian Andersen notował w swoim dzienniku (7), że w Wigilię Bożego Narodzenia 1867 roku tańczył, zgodnie z duńskim zwyczajem, wokół choinki z rodziną Jerichau i dostał w prezencie od Jensa Adolfa rysunek walkirii, a od Elisabeth abażur, na którym namalowała postacie z jego baśni: „Mała syrenka”, „Ole Śpijsłodko” i „Niegrzeczny chłopiec”. Wśród przyjaciół Elisabeth Jerichau Baumann byli zarówno duńscy luminarze, m.in.: aktorka Johanna Louisa Heiberg, pisarka Magdalena Thoresen, Henrietta Blændel, wybitny pisarz i poeta N.F.S. Grundtvig i jego żona Maria Toft, kompozytor W. Gade, malarze L. Frölich, P.C. Skovgaard, Th. Læssøe, J.Th. Lundbye i Carolina Emilie Mundt, jak i Norwegowie: historyk Lorentz Dietrichsen, kompozytor Edvard Grieg, dramaturg Henrik Ibsen, skrzypek Ole Bull i pisarka i feministka Camilla Collet.
Umiejętności językowe Elisabeth Jerichau Baumann – mówiła biegle po polsku, rosyjsku, niemiecku, duńsku, angielsku, włosku, francusku i trochę po arabsku i persku – pozwoliły mieć przyjaciół w braciach Grimm, w pisarce i feministce Fany Stahr Lewald i Klarze Schumann w Niemczech oraz w Charlesie Dickensie w Anglii, a także podróżować samotnie zarówno po Europie, jak i po krajach Orientu. Duński poeta H.V. Kaalund w 1871 roku w wierszu z okazji jej srebrnych godów (8) pisał, że Elisabeth „urodzona na brzegu Wisły, nieokiełzana jak radosne dziecko, mająca złoto w swym sercu i pijąca ze źródła piękności, została wysłana przez Boga, by nas uszczęśliwić swymi obrazami”. Pisano o niej jako o „artystce przesyconej szczerością, wolnością, świeżością”, przy czym dodawano, że „do jej natury pasowała jak ulał jej szeroka sylwetka z otwartą, promieniującą życiem twarzą, w której oczy błyszczały zarówno inteligencją i serdecznością” (9).
Wystarczało jej spać tylko cztery godziny na dobę, i to gdziekolwiek. Nic dziwnego, że Elisabeth potrafiła sprostać także wyzwaniu, jakim jest macierzyństwo: urodziła dziewięcioro dzieci. Piątka z tych siedmiorga, które przeżyły pierwszy rok, otrzymała zarówno dobre wychowanie, jak i wykształcenie: Sophie została wpisana do duńskiej szlachty przez króla Christiana IX, Agnete została malarką i pisarką, Harald był obiecującym malarzem popieranym przez założyciela browaru Carlsberg i mecenasa sztuki J.C. Jacobsena, Holger był cenionym malarzem, a Thorald został wynalazcą, pianistą, organistą i kompozytorem.
Pracowitość Elisabeth odzwierciedlają trzy anegdoty. Po tym, jak mąż został mianowany profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Kopenhadze, Elisabeth powinna była przeprowadzić się do pięknego służbowego mieszkania w pałacu i siedzibie akademii – Charlottenborgu. Dyrektor Akademii Sztuk Pięknych, profesor i znany duński malarz Marstrand, często ponaglał Elisabeth do przeprowadzki – mimo to nic nie mógł wskórać. Marstrand udał się więc osobiście do pani Jerichau, aby porozmawiać z nią o zmianie mieszkania. Portretowała właśnie modela, stojąc na drabinie przed wielkim płótnem z pędzlem w prawej ręce, z głową przewiązaną chustą z powodu bólu zęba, z niemowlęciem ssącym lewą pierś i trzymając w lewej ręce równocześnie paletę i dużą kanapkę, którą pojadała. Na ten widok Marstrand wykrzyknął: „Nie, teraz widzę to na własne oczy: pani nie ma czasu, aby się przeprowadzić!”.
Towarzyszka jej podróży po Niemczech opowiedziała, że gdy Elisabeth Jerichau Baumann na chwilę musiała opuścić swe atelier, zostawiła na drzwiach kartkę z napisem: „Vorsichtig aufmachen! Es liegt ein Kind da” („Ostrożnie otwierać! Tam leży dziecko”).
Inna pani w Rzymie skarżyła się Elisabeth: „Spotkałyśmy się dziś na ulicy i ja cię pozdrowiłam, a ty mnie nie”. „Nie” – przytaknęła pani Jerichau, dodając wyjaśnienie – „Nie spałam całą noc i byłam tak zmęczona, że jak wyszłam, spałam całą drogę na przemian jednym i drugim okiem” (10). Już za życia stała się legendą (11).
O jej zdolnościach technicznych mówiono, że „mogła namalować prosty portret w jedno przedpołudnie, mniejszą kompozycję w dwa–trzy dni,… a pełnej wielkości kobiecy portret, pełen koronek i haftów i na tle lasu mógł być namalowany w zaledwie dziewięć dni” (12). Gdy czasu brakowało, wykonała piękny portret synowej w zaledwie osiem godzin.
Zdolności artystyczne Elisabeth Jerichau Baumann nagradzano zarówno w Danii, jak i za granicą: w Danii, w 1858 roku otrzymała jako pierwsza kobieta Medal Thorvaldsena i w 1861 roku została członkiem Akademii Sztuk Pięknych. W Berlinie i Amsterdamie w 1867 roku otrzymała złote medale. Była członkiem honorowym Akademii Bramante Raphael we Włoszech oraz Akademii Sztuk Pięknych w Sztokholmie (13). W słynnym elitarnym paryskim Salonie zdobyła w 1861 roku wyróżnienie. Jej obrazy były wystawiane na światowych wystawach w Paryżu i w Londynie. Angielski „The Times” pisał, ze „obrazy Elisabeth Jerichau Baumann równają się z najlepszymi dziełami dawnych mistrzów”. Powyżej wspomniany malarz duński Marstrand kiedyś powiedział: „Do diabła, jak to ona umie namalować oko! Żebym mógł też tak zrobić!” (14).
W Danii wciągnięto Elisabeth Jerichau Baumann w walkę między dwoma skrzydłami artystycznymi: między czerpiącymi inspirację z zewnątrz „Europejczykami”, których reprezentowała, a „Narodowcami”, wspieranymi przez wpływowego krytyka sztuki Lauritsa Høyena, który definiował sztukę jako polityczną broń narodu. Høyen stał się wrogiem Elisabeth po tym, jak nie mogła go przyjąć, bo była w trakcie pracy z modelem. Tego afrontu Højen jej nie wybaczył (14). Po radach męża i przyjaciół, w tym Hansa Christiana Andersena,
Elisabeth Jerichau-Baumann spróbowała wyjść naprzeciw „Narodowcom” cyklem obrazów z „duńskimi” motywami. Obrazem „Matka Dania”, namalowanym w 1851 roku, w kulminacyjnym momencie wojny z Niemcami, podbiła serca Duńczyków. Obraz przedstawia dziewczynę z włosami blond, z ornamentem wikingów na czole, niosącą duńską flagę „Dannebrog” i kroczącą przez łany zbóż z mieczem w ręku. Postać ta stała się dla Duńczyków ucieleśnieniem ojczyzny. Ta uzbrojona walkiria miała ich bronić przed wrogami. Obraz był kopiowany wszędzie, w tym na puszkach kawy i czekolady czy na pudełkach zapałek. Duńskie kobiety z anektowanego przez Niemców w 1864 roku, po następnej wojnie, Szlezwiku na południu Jutlandii przypinały ten portret do sukien, gdy odwiedzały Kopenhagę. Także inny obraz (z 1865 roku) Elisabeth Jerichau-Baumann „Ranny duński żołnierz” (w wojnie z Niemcami w 1864 roku) odniósł sukces i na zalecenie samego ministra kultury został zakupiony do Królewskiej Kolekcji Malarstwa.
Ale krytyka „Narodowców” nie ustawała: „Jej skłonność przyciągania uwagi doprowadziła ją przez lata do ustawicznego poszukiwania efektów… i uczyniła jej pędzel odrażająco brutalny” (o jej obrazach orientalnych) (15). Elisabeth mogła tylko odpowiedzieć: „Ja nic od kraju nie oczekuję… Będę pracowała pilnie, pokornie, niezależnie od duńskich sądów, będę wolna i może kiedyś w przyszłości podziękuję tej duńskiej małostkowości za to, że zmusiła mnie, by dać z siebie co najlepsze” (16).
W Europie zaś uwielbiano Elisabeth. Była jednym z niewielu w tym okresie duńskich globtroterów. Nie bała się podróżować samotnie: „Mam towarzysza: moje pięćdziesiąt lat”. Oprócz podróży do Włoch, Niemiec, Rosji i Szwajcarii wyprawiła się dwa razy do krajów Orientu: w latach 1869/70 i 1874/75. Czuła, że zagranica była przyjazna dla jej twórczości; podróże dawały Elisabeth artystyczną inspirację i odnowę. Tu mogła skutecznie promować swoją sztukę, sprzedawać ją i w ten sposób wspierać swoją liczną rodzinę. Jej pogrążony w depresji mąż zarabiał bowiem mało i zleceniodawcy Elisabeth „mieli porządnie zapłacić” (17). I robili to! W czasie swojej pierwszej podróży do Orientu w latach 1869/70 zarobiła 28 tys. koron (18), co odpowiadało 12,5 kg złota! Kwota 20 tys. koron wystarczała na życie i wykształcenie trojga dzieci w ciągu trzech lat. W Kairze za dwa wizerunki dzieci wicekróla, khediva Ismaila, otrzymała honorarium w wysokości 900 funtów szterlingów (18), czyli 7,2 kg złotych monet, które wręczono samotnej artystce i które, w torbie na kapelusz, pełna strachu, musiała sama przetransportować na statek. Cesarz Napoleon III i jego żona Eugenia zapłacili za „Husandagt” („Czytanie Biblii”) 9 tys. franków, odpowiednik 2,9 kg złota.
Elisabeth wiedziała, co zrobić, by być respektowaną. W Atenach zakwaterowała się w najdroższym hotelu, ale po uzyskaniu zamówienia na portrety od króla Jerzego i królowej Olgi przeniosła się do skromnego hoteliku, by zaoszczędzić pieniądze (16).
W życiu rodzinnym nie brakowało zmartwień i tragedii. Małżeństwo z Jensem Adolfem Jerichauem kulało. Mąż zdradzał Elisabeth ze swoimi modelkami, cierpiał na depresję, słabo zarabiał i nie mógł pogodzić się z jej, skądinąd niezbędnymi dla utrzymania rodziny, podróżami. Ta nigdy jednak nie przestała kochać wielkiego rzeźbiarza. Niekiedy była zrozpaczona, o czym świadczą jej słowa wypowiedziane w Rzymie w 1876 roku: „Nie dla mnie domowe szczęście, na które iluzorycznie miałam nadzieję. Chcę wrócić do Danii, ponieważ to jest mój dom; tak jak mateczka-bocian wraca do gniazda, mimo że dach się pali. Tak, pali się, pali się! Nic nowego, ciągle tylko ten stary, tlący się zawsze i dokuczliwy smutek, że Jerichau nie chce rodzinnego życia, którego byłam pewna, gdy opuszczałam Kopenhagę” (19). Jej córki Marie i Louise okazały się umysłowo chore i spędziły lata w kosztownych instytucjach psychiatrycznych. W 1877 roku Elisabeth straciła w Rzymie swego ukochanego, zaledwie dwudziestosiedmioletniego syna Haralda, który osłabiony żalem po utracie żony i dzieci stał się łatwą ofiarą epidemii tyfusu.
Elisabeth Jerichau-Baumann sięgała nie tylko po pędzel, lecz również po pióro. Była utalentowaną dziennikarką i pisarką i opublikowała kilka książek o swym życiu, synu Haraldzie i swoich podróżach. Język jej książek jest niezwykle obrazowy i zrozumiały do dziś: „Mówi się, że ta sucha roślina, pochodząca z dalekich stron [aluzja artystki do swego polskiego pochodzenia], ponownie stanie się zielona i świeża, gdy się ją umieści w wodzie. Ach, gdyby istniał podobny sposób na mnie, starszą panią!” (20).
Do jej niezrealizowanych planów należy powieść o nihilistce i biografia męża, którego zawsze uważała zarazem za prawdziwego geniusza i za zamkniętego w sobie egoistę (21).
P. Weilbach w duńskim „Leksykonie biograficznym” pisze: „… kiedy ona bierze pióro w rękę,… wznosi się szybko do pierwszej ligi pisarskiej swym bogatym, wizualnym, pełnym fantazji, łatwo zrozumiałym językiem” (22).
Nic dziwnego, że jej biograf, Nicolaj Bøgh, napisał: „Nigdy w życiu nie spotkałem tak wielkiego i wielostronnego intelektu zebranego w jednej tylko osobie”.
Elisabeth Jerichau-Baumann zmarła na zapalenie płuc w 1881 roku i spoczywa obok swego męża na cmentarzu Solbjerg w Kopenhadze. „Nie ma jej, odeszła od zawiści i pomówień, odeszła od miłości i podziwu, ta zadziwiająca, wielka i skomplikowana kobieta, arcydzieło natury, które ludzie próbowali zagmatwać, i co im się nie udało” (23).
„Gdyby Elisabeth Jerichau-Baumann posłuchała rady Klary Schumann i poświęciła się [tylko] malarstwu, jej dorobek i spuścizna pewnie miałaby inną wielkość i wartość. … Zamiast tego wybrała podwójną rolę artystki i żony artysty, któremu urodziła dziewięcioro dzieci, stając się zabiegającą o zlecenia dla siebie, dla męża, a potem dla dzieci, żoną i matką. … nie zapisała się wyraźniej w podręcznikach historii sztuki, bo w głównej mierze tworzyła z przesłanek racjonalnych, szukając funduszy do finansowania domu, który przeważnie samodzielnie utrzymywała” (24).

Pośmiertnie wiele jej prac przechowywano w magazynach muzealnych, ale w ostatnich trzydziestu latach wróciła nieoczekiwanie na rynek artystyczny Danii. Jej tak przez „Narodowców” krytykowane obrazy z krajów Orientu są teraz według opinii wybitnego duńskiego historyka sztuki Petera Nørgaarda Larsena „unikatowe w duńskiej sztuce” (25).
Do tej pory została razem z mężem uhonorowana nazwą ulic w Jaegerspris, Kopenhadze i Aarhus.

Literatura

1. Dietrichson L., Svundne Tider, 1889, s. 269.

2. Monrad K, 1989, s. 83.

3. Andersen H.C., J.A. Jerichau og E. Jerichau i: Folkekalender for Danmark, 3. år. København, 1854, s. 80-91.

4. Dietrichson L., Svunde Tider, 1889, s.270.

5. Bøgh N., Elisabeth Jerichau Baumann: en karakteristik, s. 195-6.

6. Nørgaard Larsen P., i katalog fra udstilling Elisabeth Jerichau Baumann på Øregaard Museum og Fyns Kunstmuseum, 1997-1998, s.17.

7. Andersen H.C., Dagbog.

8. H.V. Kaalund, digt til sølvbryllupet af Jens Adolf Jerichau og Elisabeth Jerichau Baumann.

9. Dietrichson L., Svundne Tider, 1899, s. 269-70.

10. Dietrichson L., Svundne Tider, 1899, s. 271.

11. Vammen T.,Elisabeth Jerichau Baumann, Dansk Kvindebiografisk Leksikon.

12. Bøgh N., Elisabeth Jerichau-Baumann: en karakteristik, 1886, s. 197.

13. Bøgh N., Elisabeth Jerichau-Baumann: en karakteristik, 1886, s. 217.

14. Bøgh N., Elisabet Jerichau-Baumann: en karakteristik, 1886, s. 202.

15. Hannover E. ”Europæerne” i Kunstens Historie i Danmark, redigeret af Karl Madsen, 1901-1907.

16. Bøgh N., Elisabeth Jerichau-Baumann: en karakteristik, 1886, s. 272-3.

17. Dietrichson L., Svundne Tider, 1899, s. 195.

18. Bøgh N., Elisabeth Jerichau-Baumann: en karakteristik, 1886, s. 216.

19. Bøgh N., Elisabeth Jerichau-Baumann: en karakteristik, 1886, s. 88.

20. Elisabeth Jerichau-Baumann. Brogede rejsebilleder, 1881.

21. Wammen T., Dansk kvindebiografisk leksikon.

22. Weibach P., Dansk biografisk leksikon.

23. Bøgh N., Elisabeth Jerichau-Baumann: en karakteristik, 1886, s.279

24. Anna Dutka. Polsk anmeldelse ved udgivelsen af ”Lisinka” i Polen.

25. Nørgaard Larsen Peter, citat af i “Orientalisten” (SMK) af Annette Rosenvold Hvidt.

 

Inne publikacje 

Elisabeth Jerichau Baumann: Ungdomserindringer, København 1874.

Elisabeth Jerichau Baumann: Til erindring om Harald Jerichau, København 1879.

Elisabeth Jerichau Baumann: Brogede Rejsebilleder, København 1881.

Jette Kjærboe “Du sjæl har i havfruens øjne lagt” En studie over et billede af Elisabeth Jerichau Baumann i: CRAS XXXV 1983, s. 53-63.

Marie-Louise  Svane: “Moderkroppen tegner sig. Analyse af nogle af Elisabeth Jerichau-Baumanns tegninger, i Kultur og Klasse, 50, 1985.

Kunstnerslægten Jerichau. Katalog som særtryk af CRAS nr. 48, 1987.

Steen Johansen. Kunstnerslægten Jerichau. ISBN-13: 9788776912260.

Erik Mortensen: Kunstkritikkens og Kunstopfattelsens Historie i Danmark, bind 1 “Nationen til Gavn”. København 1990.

Reina Lewis: Gendering Orientalism. Race, Feminity and Representation. London 1996.

Birgit Pouplier: Lisinka, 1996.

Birgit Pouplier: Kunst, kamp og kærlighed, 2014.

Birgitte von Folsach: I Halvmånens Skær. Eksempler på skildringer af Den Nære Orient i dansk kunst og litteratur omkring 1800-1875. Katalog fra Davids Samling. København 1996.

Peter Nørgaard Larsen: “Fra nationalromantisk bondeliv til Orientens haremsmystik. Elisabeth Jerichau Bauman i dansk og europæisk 1800-tals kunst”, i udstillingskataloget til Elisabeth Jerichau Baumann, Øregaard Museum og Fyns Kunstmuseum 1997.

Peter Nørgaard Larsen: “A Staged History of Denmark”. Statens Museum for Kunst Journal vol 3 1999 s. 42-69.

Tinne Vammen: “Nærorientalske udflugter”, i Den jyske historiker nr. 79, december 1997.

Anna Rebecca Kledal: “Moder Danmark blandt haremskvinder”, i Kvinder, køn og forskning, Årg. 9 nr. 3, 2000, s 39-49.

Elisabeth Oxfeldt: Mellem orientalisme og feminisme. Bindestregskvinden Elisabeth Jerichau-Baumanns konstruktioner af nationaltyper i Brogede Rejsebilleder i SPRING nr. 22, 2004, s. 196-224.

Max Bendixen: Verdensdamen, 2011.

Anna Rebecca Kedal: Mellem orientalisme, romantik og modernitet. Elisabeth Jerichaus Baumanns rejser til Orienten i 1869-70 og 1874-75. 2013. CUID Institut for Kultur og Identitet. Roskilde Universitet.